I tak elektrofiltry dopadły mnie na wieczór.
Akurat miałam sobie zrobić kolację, poczytać książkę i powiesić pranie. Nici z tego, bo nagle przesłano mi obowiązek zapoznania się z tym, czym są elektrofiltry, regulator napięcia i sterowanie łącznikami SN.
I wszystkie plany diabli wzięli. Przesiedziałam kilka godzin wertując Wikipedię, fachowe strony, strony firm które mają coś z tym wspólnego, słowniki, blogi i nie pamiętam co jeszcze.
Skończyłam po północy i w nocy śnił mi się przekrój przez samochód osobowy.
Rano poszłam do pracy, gdzie miałam napisać zrozumiałe teksty na powierzony mi wczoraj temat. Jako bardzo dobrze przygotowana pracownica obmyśliłam co najmniej parę pomysłów na te teksty, więc szybko mi poszło.
W południe sprawdziłam, czy na pewno nie przyślą mi znowu tego typu bzdur na mejla i wróciłam do domu. Zrobiłam sobie w końcu tę kolację (nawet bardzo udaną !), zaprosiłam przyjaciółki, obejrzałyśmy horror i w ogóle było miło ![]()
Czasem miewam takie wieczory wolne od pracy. Nawet mój wrodzony pracoholizm czasami milknie i chce sobie odsapnąć. Nie muszę przecież pracować jak szalona 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu, nie sądzicie ?